poniedziałek, 23 marca 2015

Nominacje do LBA *.*

Hej :> Nie, to nie rozdział ^^
Zostałam nominowana przez Astorię Potter oraz Gabby Mia ^^ I w takiej kolejności odpowiem na pytania ;)

1. Ulubiona postać z Harry'ego Pottera ?
Oczywiście Harry :> Żałuję, że nie jest z Hermioną, bo ją też zawsze lubiłam ^^ 

2.Największe marzenie ?
Poznać Bartka Kurka no i jakby się dało to wszystkich siatkarzy z reprezentacji (łącznie z panami, którzy zamierzają odejść xd) no i do tego jeszcze Facundo Conte (też siatkarz grający w polskiej lidze, ale pochodzi z Argentyny). Tak bardzo bym chciała ich poznać <3 
A tak poza tym to chciałabym zostać znaną pisarką ^^

3.Ulubiony film ?
Avengers, Książe Persji: Piaski Czasu, Kapitan Ameryka 1 i 2, Iron Man 1,2,3, Opowieści z Narnii 1,2,3, Władca Pierścieni 1,2,3, Gwiezdne Wojny 1,2,3,4,5,6 i coś na pewno by się jeszcze znalazło :D

4.Ile lat już blogujesz ?
W styczniu minął rok <3 Dumna jestem z tego ^^

5.Ulubiony sklep z ciuchami ?
Zdecydowanie Primark <333

6.Gdzie chciałabyś mieszkać ?
W Oxfordzie (że miasto, nie że uczelnia xd) albo w ogóle gdzieś w Anglii *.* Ewentualnie w Warszawie ;>

7.Ulubiony serial ?
Pretty Little Liars (kocham ^^), Gra o Tron, Przygody Merlina, Sherlock *.* 

8.Ulubiony miesiąc?
Maj (wcale nie dlatego, że mam urodziny :D)

9.Ulubiona pora dnia ?
Poranek (10) w sobotę, gdy wiem, że nie muszę się spieszyś i jest mi tak wewnętrznie fajnie :D

10.Ulubiona postać na twoim blogu ?
Percy <3

11.Ile czasu poświęcasz na blogowanie ?
Jeśłi chodzi o pisanie rozdziałów to tak z dwie godziny w weekend. Ale ogólnie dla mnie blogowanie to też porozumiewanie się z innymi na tym blogu i ogólnie wszystko, co z blogiem, więc można powiedzieć że 12h dziennie :D

**
Teraz pytania Gabby:

1. Kochać, czy być kochanym?
Kochać. Wolę dać coś od siebie i mieć nadzieję, że ten ktoś też kocha :>

2. Największe blogowe marzenie.
Dostać taką ważną blogową nagrodę i pójść na jakieś spotkanie sławnych blogerów, gdzie będę najsławniejsza xddd

3. Potrafisz słuchać przyjaciół?
Zdecydowanie tak. Lubię słuchać ludzi. Ale czasami mnie ponosi i nie da się mnie przegadać :D

4. Gdyby była możliwość cofnięcia jednej Twojej decyzji, która by to była?
Jest kilka takich, ale tak nie szukając długo w pamięci to nie wysłałabym kilku wiadomości. Właściwie to nic się nie stało, że je wysłałam, bo to było do mojej cioci i były miłe, ale stosunki z moją ciocią są skomplikowane i wolałabym, żeby tego nie czytała. Trochę mnie poniosło z emocjami xdd

5. Zwierze, które jest Twoim patronusem.
Mój kochany pieseł xd

6. Co najbardziej cenisz w ludziach, a czego nienawidzisz?
Cenię szczerość i to, że powiedzą pewne rzeczy nawet jeśli to zaboli. Nienawidzę jak ktoś się podlizuje i jest próbuje na siłę być najlepszy.

7. Najbardziej znienawidzona przez Ciebie postać literacka.
Pinokio. Nienawidzę tego drewnanego idioty (sorry. Już się opanowuję xd) Mało kto mnie tak denerwuje ;D

8. Masz trzy życzenia, jak je wykorzystasz?
Sprawię, żeby ludzie przestali chorować na choroby śmiertelne (bo przeziębienie trzeba mieć, żeby nie chodzić do szkoły :D), Zrobię się mega sławna jako najlepsza śpiewaczka ever xdd a na końcu sprawię, żeby każdę zwierzę (w kategoriach kot, pies, królik a nie tygrys czy panda xd) znalazło szczęśliwy, kochający dom i żeby miało swój kawałek nieba na ziemii <333 Bo to jak ludzie traktują zwierzęta jest co najmniej bulwersujące ;c

9. Co oznacza dla Ciebie słowo "przyjaciel"?
Oznacza kogoś kto jest przy tobie, gdy tego potrzebujesz, śmieje się z tobą, ale najczęściej z ciebie, nie chce nic w zamian za to, że jest. Zna cię tak dobrze, że to aż przerażające. Nie musisz spotykac się z tą osobą codziennie, ale i tak wiesz, że dalej jest i nigdzie nie ucieka ;D Dla mnie słowo przyjaciel może odnosić się zarówno do osoby jak i do zwierzęcia (pozdro dla mojego piełsa <3)

10. Jak najchętniej spędzasz wolny czas?
Jem sobie cukierki leżąc na kanapie, oglądając Disney Channel i zastanawiając się, co zrobic, żeby się nie zmęczyć, ale żeby spalić kalorie po cukierkach xdd Ewnetualnie gram na xboxie :D

11. Co sprawia Ci największą frajdę w blogowaniu?
Ludzie :D Ich miłe słowa i odpały xd Nawet nie wiem jak to dobrze ująć, ale chodzi o ludzi ^-^

***
Okey.
To tyle ;>
Nie wiem kogo nominować, więc nominuje później i później też podam pytania :>
Do następnego rozdziału :)
xoxo ;*
Meggi

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 34

Wiem, wiem. Długa przerwa była ;< Nie bijcie, dodaje wyczekiwany rozdział :D Chociaż za tę długość będę pewnie pałowana xddd  Coś ostatnio weny brak ;c


Oczami Annabeth

      Moje myśli były chaotyczne, krążyły mi w głowie milionami. Nie wiedziałam, co robić. Przeszywający wzrok Jack'a odebrał mi całą pewność siebie. Minęła zaledwie sekunda tego horrory, a ja czułam, jakby całe moje życie właśnie uleciało.
- Nie. - Tyle udało mi się wykrztusić. Myślałam jednocześnie, co powiedzieć, jak zapobiec rozlewowi krwi, jak ochronić najbliższych i jak zdjąć Jack'owi ten głupi uśmieszek w twarzy.
     Przez chwilę zapadło milczenie. Jedno z tych niezręcznych. Zupełnie jakby moje "nie" zawisło w powietrzu.
- Nie? Masz bardzo przekonujące argumenty - zaśmiał się Jack. Bo to takie normalne śmiać się i dyskutować z wrogiem, gdy ma się zamiar go zaatakować.
     Rzuciłam okiem na stojących za mną obozowiczów. Byli gotowi do walki, lecz w ich oczach widziałam przerażenie. Tylko nie w oczach Clarisse. Ona zawsze ma mordercze spojrzenie.
- Ann, co się dzieje? Na co czekają? - Percy dalej nie rozumiał. Nie wiedział. że czekają na moją decyzję. Mogę się oddać w jego ręce, co i tak w przyszłości będzie skutkowało wybuchem wojny, ale to może być ich szansa. Zdobędą potrzebny czas i to może skutkować przewagą. Jeśli nic nie zrobię... to będzie oznaczało jedno.
     Ciekawe czy umieranie boli...
- Ja bym się nie wahał - wtrącił się John, który pojawił się znikąd. I to wtedy mnie olśniło.
     Tu chodzi o Johna. Doskonałe.
-Ke batla puisano .* - Odezwałam się. Trochę sama byłam przerażona, że umiem tak powiedzieć. Jednak miny innych były zdecydowanie lepsze niż moje. Najbardziej zaskoczyłam Johna, który, tak jak przewidziałam, zrozumiał. "Chyba zwariowałam" - pomyślałam.
- A więc zapraszam - powiedział z uśmiechem. Zauważyłam, że oczy mu rozbłysły, jakby ktoś umieścił tak kulę ognia.
- Tse 'ne mahlo a** - dopowiedziałam. Chciałam, żeby przekaz był jasny.
- To nawet jeszcze lepiej. Pospieszmy się, mam napięty grafik - niedbałym gestem wskazał mi drogę. Chciał zaprowadzić mnie do jednego ze swoich namiotów. Swoją drogą - kiedy oni zdążyli rozłożyć tu namioty?
- Ann?! Co ty wyprawiasz?! - Krzyknął Glonomóżdżek. Postanowiłam nie odpowiadać. Mój plan miał kilka etapów, ale na tym nie potrzebowałam pomocy.
     Przeszłam przez bramę. Ludzie stojący przede mną rozstąpili się. Jack podążał za mną wzrokiem pełnym pytań, ale został na miejscu. Takie decyzje podejmowane w stresie mogą okazać się błędne... ale weszłam do namiotu z Johnem. Rozmowa bez świadków. Z Johnem.


Oczami Nico


- Wiem, co się tu dzieje - powiedziałem, gdy tylko odnalazłem Percy'ego w tym tłumie. Prawdopodobnie byłem jedynym z tych dwóch zgromadzeń, który wiedział cokolwiek.
     Tak w ogóle to nie lubię wojny, w której są jakieś niedociągnięcia. Jak już się planuje kogoś zabić to się go zabija. A nie jakieś dyskusje. Brak profesjonalizmu. Chociaż nie doszło jeszcze do rozlewu krwi, więc nie powinienem narzekać.
- Nareszcie ktoś ma jakieś informacje. Mów szybko - Percy wydawał się bardzo podenerwowany i wcale mu się nie dziwie. W końcu jego dziewczyna poszła do namiotu z wrogiem. (Czy tylko mnie to śmieszy ~ od autora xd)
 - Tu chodzi o te cholerne kamienie. Ann coś wie. I możliwe, że zamieszany jest w to też John. Podejrzewam, że on nie jest tym za kogo się podaje - wyrzuciłem to z siebie na jednym wydechu.
- Podaje się za brata Jack'a. A jeśli nie jest nim... to kim?  - Jego trybiki dalej nie mogły się ogarnąć.
- Nie chcę tego mówić za głośno, więc pomyśl trochę - rzuciłem sarkastycznie. I od razu pożałowałem. - Dobra, Słuchaj. Ten ćwok potrafi czytać w myślach, zna się na magii i wyrasta z ziemi. Nic ci to nie mówi? - Prościej już się nie dało.
      Po jego nagle wyprostowanych zmarszczkach na twarzy wywnioskowałem, że zrozumiał.
- Czy Jack wie? - Dobre pytanie.
- Wydaje mi się, że nie. Gdyby wiedział nie zachowywał by się w taki sposób - odpowiedziałem po chwili namysłu.
- Nico, wiedz, że jesteś genialny - uśmiechnął się syn Posejdona. Wiedziałem, więc odwzajemniłem uśmiech.
     W tym momencie stało się coś niewyobrażalnego. Serio. Podejrzewam, że gdy szliście sobie przez park taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. (Mi się to przydarzyło, ale przemilczę sprawę). Ziemia się zatrzęsła, wszyscy zaczęli się przewracać i nawet ja nie miałem nad tym kontroli. Drzewa niebezpiecznie drżały, a szyby w domkach pokazały na ile są wytrzymałe.
     Wymieniliśmy z Percym porozumiewawcze spojrzenia.
      Ich rozmowa dobiegła końca.


***
Tłumaczenie:
* Żądam dyskusji.
** W cztery oczy.

To tyle. Na razie. Może zbiorę się w sobie i następny rozdział będzie dłuższy :D Ale serio jakoś mi wenę gdzieś wessało. Może pani od polskiego ją ukradła ...? xd
Dobra. Nie rozpisuję się ^^
Wydaje mi się, że ten rozdział dużo wnosi do akcji xdd
Buziaczki ;*
Meggi

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 33

Miał to być najdłuższy i najlepszy rozdział jaki napisałam... Jedno na pewno się zgadza :D

Oczami Thalii

- Co to znaczy, że wiesz wszystko? - zapytał nerwowo Percy. Wystarczy, że tylko pojawił się w obecności Nicole, a już podniósł mi ciśnienie. Bo tak właściwie, co on z nią robi? Powinien trzymać się z daleka od tej wiedźmy, w szczególności, iż zła aura bije od niej na kilometr.
- Po pierwsze, nie wtrącaj się Glonie. Po drugie, Nicole pracuje dla Kronosa - los pięknie sprawił, że  przy tych słowach obecni byli wszyscy, chyba wszyscy, zrobiło się małe zamieszanie, grupowi.
- Wow, a powinno mnie to zdziwić - wtrąciła się Annabeth, która wcale nie wyglądała, jakby to była dla niej jakaś nowość.
     Obok niej stał Nico. On to akurat miał nieziemską minę. Żałowałam, że nie posiadam przy sobie telefonu. Jednak Percy pobił rekord w zaskoczonych/zawiedzionych/wstrząśniętych wyrazach twarzy, jakie ktokolwiek kiedykolwiek widział. Naprawdę. Wyglądał jakby ktoś dał mu z liścia przy okazji karmiąc syropem z cebuli.
- Thalia, mogłabyś... rozwinąć swoją wypowiedź? - mówił powoli, uświadamiając sobie coś przy tych słowach.
-A więc. Nasza słodka Nicole, ma do wykonania zadanie. Zadanie zlecone przez Jego Wysokość Natrętnego Kronosa. I w tym celu zmuszona była do kradzieży pewnego miecza. Chyba wiesz, co mam na myśli?
     Właściwie to nie byłam pewna, czy już zdążyła ukraść jego miecz. Ale wiedziałam, że ma to zrobić. Ten idiota Jack myślał, że przez ściany nic nie słychać.
- Masz na to jakieś dowody? - Chejron jak zwykle starał się być rozsądny. - Nie możemy być pewni, co do winy Nicole, jeśli nic tego nie potwierdzi. - Wyjaśnił.
- Dowody, hmmm. Percy chcesz coś powiedzieć? - zwróciłam się w kierunku Glona, który dalej wyglądał, jakby właśnie poraził go prąd.
- Mój miecz zniknął, chociaż miał zawsze do mnie wracać. Podejrzewałem kilka osób, ale Nicole nie była w tej grupie. - popatrzył na córkę Apolla wzrokiem wyszkolonego mordercy.
     Nicole nie odezwała się słowem. Nie wydała z siebie nawet najmniejszego dźwięku od pewnego czasu. O poruszeniu się też nie było mowy. Zastanawiałam się czy dalej oddycha, czy może postanowiła sama się udusić.
- Jesteś świadoma tego, co zrobiłaś? - Krzyknął zdenerwowany. W takim stanie to ja go jeszcze nie widziałam. Tu chyba nie chodziło o jego magiczny długopis.
- Jaa..jaa. Przepraszam... To nie jest tak jak wszyscy myślą. - zaczęła się nieudolnie tłumaczyć.
- Może powiesz wreszcie, jak jest naprawdę? - Annabeth już nie była w stanie wytrzymać tego napięcia. - Chciałabym upewnić się, czy ktoś nakrzyczał na mnie, choć miałam rację - powiedziała sarkastycznie i tonem zupełnie do niej niepodobnym.
- Wykonuję rozkazy Kronosa, ponieważ on porwał mojego brata. Muszę przynieść mu ten cholerny miecz, inaczej on go zabije - łzy napłynęły jej do oczu.
     Wyglądała żałośnie. Nie powinno robić się takich scen jak ludzie patrzą. Annabeth rzuciła gniewne spojrzenie Percy'emu, za to on popatrzył na nią błagalnie.
- Łżesz. Ty nie masz brata - powiedziałam jej prosto w twarz.
- A co ty możesz o mnie wiedzieć?! Mam brata, młodszego. Nie jest herosem, dlatego nie poradzi sobie z żadnym potworem - odparła popadając w histerię.
- Ty serio nie wiesz? Nigdy nie miałaś brata, nigdy. Jesteś cholerną jedynaczką. Czyli wychodzi na to, że Jack wie więcej o twojej rodzinie, niż ty. - Ostatni komentarz mogłam sobie darować.
- Czekajcie. Chyba wiem, co się tu dzieje. Miałam sen, w którym pokazany był brat Nicole. A co jeśli Kronos chciał, żebym w to uwierzyła? Żebym myślała, że robi to dla niego? Może to samo zrobił tobie - Annabeth podeszła do córki Apolla - Kazał ci myśleć, że nie jesteś sama. Chciał, byś myślała, ze robisz dobrze i żebyś w ogóle coś dla niego zrobiła.
- To jest... genialne - podsumował Percy. Chyba chciał się podlizać Ann.
- Nie, nie, nie.. - ten stan bez problemu można nazwać szokiem. - Ja go znam od zawsze... Colin to mój mały braciszek... - Zaczęła szybko mrugać, ręce trzęsły jej się jak galareta, a ona płakała i płakała.
     Annabeth objęła ją ramieniem i gdy tylko Nicole przestała się opierać, mocno ją przytuliła. Jakże słodko. Kompletnie nie mój klimat. Ale ja również to zrobiłam.

Oczami Percy'ego

- Fajnie, że to sobie wyjaśniliśmy. Mamy jeszcze kilka spraw do omówienia, wiecie? - Nico wskazał na Chloe, która była trochę zmieszana całą zaistniałą sytuacją.
- To będzie musiało chwilę poczekać - odparłem.
     Było mi tak bardzo wstyd. Jak jeszcze nigdy w życiu. Zerwałem z Annabeth tylko dlatego, że uwierzyłem w niewinność Nicole. Jak widać pozory mogą mylić. Nie pozostało mi nic innego jak grzecznie przeprosić moją ukochaną i mieć nadzieję, że a) wybaczy mi b) nie zabije mnie.
     Złapałem Ann za rękę i wyprowadziłem z pomieszczenia, w którym atmosfera była już prawie nie do zniesienia. Zaczerpnąłem świeżego powietrza. Moje płuca bardzo tego potrzebowały.
- Głupio ci teraz, prawda? - zaczęła córka bogini mądrości. Owszem było mi głupio.
- Ja... właściwie to nie wiem, co we mnie wstąpiło... Nigdy mnie nie okłamałaś...Bo nie okłamałaś? - Uśmiechnąłem się delikatnie.
- Nie, nie okłamałam. A ty głupi jeszcze miałeś czelność powiedzieć mi, ze ona mogłaby być twoją dziewczyną! - Wykrzyczała. A mnie zatkało. - Wiesz co, jesteś skończonym idiotą.
- Co? - zdziwiłem się.
- Nie przerywaj, jak na ciebie krzyczę. Żeby olać swoją dziewczynę w takim momencie - kontynuowała swój wywód. I miała rację. Jak zawsze. Do tego machała zamaszyście rękoma trafiając mnie od czasu do czasu w tors.. - Musisz być bardziej odpowiedzialny, dojrzały...
     Tego było już za wiele. Zasłużyłem sobie na wysłuchanie tego wszystkiego, to prawda. Ale postanowiłem w efektowny sposób zakończyć to show. Chwyciłem Annabeth w talii i pocałowałem. Kompletnie się tego nie spodziewała. Mimo wszystko odwzajemniła pocałunek. Gdy na nią spojrzałem, jej oczy się śmiały, a ona wyglądała na szczęśliwą.
- Zaraz..."w takim momencie"? - dopiero teraz mój mózg przetworzył wszelkie informacje.
- Bo jest coś o czym musisz wiedzieć.- Zaczęła jąkając się. To nie było do niej podobne. Ostatnio w sumie zaczęła zachowywać się trochę... inaczej.
- Coś się stało? Dlatego byłaś w szpitalu? - zmartwiłem się.
- Poniekąd dlatego. Percy. - uśmiechnęła się - Glonomóżdżku. Niedługo zostaniemy rodzicami.
     Chwilę zajęło mi załapanie tego zdania.
      Jeszcze chwilę...
- Serio? - Tak, tylko na tyle było mnie stać.
- Nie cieszysz się? - Zapytała ze smutkiem w głosie.
- Ależ oczywiście, że się cieszę! Ann, będziemy mieli dziecko. Dziecko! To najlepsza wiadomość w całym moim życiu - Nie mogłem pohamować napadu euforii. Nie wiedziałem jak się zachować. Miałem już w głowie milion pomysłów, jak będzie wyglądać nasze dalsze życie. Jak będziemy jeździć na wspólne wakacje i to wesołego miasteczka, i na lody, i jak będziemy odwiedzać moją mamę w weekendy, i jak nasze dziecko pierwszy raz będzie jeździć na rowerze...
     Objąłem Ann najmocniej jak tylko umiałem. Zauważyłem, że po jej policzku spływa pojedyńcza łza.
- Też już nie możesz się doczekać? - W odpowiedzi pocałowała mnie.
- Ale nie mówmy jeszcze nikomu. Wie tylko Will - oznajmiła łapiąc mnie za rękę i prowadząc z powrotem do Wielkiego Domu.

Oczami Nico


- O, nareszcie jesteście - rzuciłem Annabeth pytające spojrzenie. Jej uśmiech sprawił, że kamień spadł mi z serca. Nie mógłbym patrzeć jak cierpi.
     Wszyscy usiedli na swoich miejscach, wreszcie, a ja mogłem zacząć naradę.
- Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać - to chyba dobre rozpoczęcie - Przedstawiam wam Chloe. Jest córką Hadesa.
- O Aresie, jeszcze jedna - westchnęła pogardliwie Clarisse. Postanowiłem zignorować tę uwagę i nie zabić grupowej.
- Chloe przemyciła broń z Olimpu. A za niedługo pewien wariat wykorzysta ją by zmieść ten Obóz z powierzchni ziemii, więc jak raz mogłabyś nie komentować? Dziękuję - Thalia chyba nie wytrzymała napięcia. Ale było to skuteczne posunięcie. Clarisse już się nie odezwała.
      Opowiedziałem całą historię, z najmniejszymi szczegółami. Jak raz nikt mi nie przerwał. Siedzieli w ciszy, coraz bardziej otwierając oczy ze zdumienia. Zaraz po moim wyjaśnieniu, w jak beznadziejnej sytuacji się znajdujemy, Thalia postanowiła wszystkim dokopać i sprawić, żeby ich oczy turlały się po podłodze. Zaczęła mówić o planach Jack'a i jego aroganckiego brata Johna, o zagładzie większości świata i o sposobie w jaki ci dwaj mogą zostać unicestwieni.  Przypomniała także wszystkim pierwszą przepowiednię.
   
Dziecię Ateny utraci swój cud,
Lecz do stóp jej padnie cały ich lud.
Światłość i ciemność swe siły połączy
Za sową i morzem do boju podąży.
Biel jest początkiem, czerń zaś skończeniem,
W grobowcu złożeni z miłosnym przyrzeczeniem

     Jak wiadomo, pierwsze zdanie już się spełniło. Ale jako, iż nie spotkaliśmy się tu by omawiać jakieś delfickie przepowiednie, zaczęliśmy rozmawiać o sposobie, w jaki zamierzamy walczyć przeciwko nadciągającym zagrożeniom. Oddałem głos Clarisse, która właśnie zabijała mnie wzrokiem.


Oczami Annabeth

     Spoglądałam nerwowo na ogrąły zegar wiszący na ścianie. Jack powiedział, że jeśli do godziny siedemnastej nie odezwę się do niego, nie będzie miał wyboru. Nie do końca wiem, co miał na myśli, ale mój czas właśnie mijał. 
     Dwie minuty
     Minuta
      Tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tik tak tak tak tak
     Nie mogłam się zgodzić, po prostu nie mogłam. Obiecał, że jeśli przystąpie do jego Wielkiej i Potężnej Armii Zniszczenia utrzyma mnie przy życiu. A moich przyjacioł zabije w mniej brutalny sposób. Miałam być jego "tajną bronią", chciał aby przepowiednia zaświeciła się pozytywnym światełkiem w jego kierunku. 
- Annabeth, znasz się na strategii. Pomóż może trochę - zerwałam się jak poparzona na dźwięk swojego imienia. 
- Och, jasne. - Nie miałam pojęcia o co chodzi, ale kontynuowałam - Musimy postawić sobie za cel jak najdłuższe utrzymanie poszczególnych pozycji i dopiero, gdy będzie to konieczne wyruszyć do bezpośredniej walki - wydawało mi się to dobrym planem.
- Możemy ...- w podważaniu mojej decyzji przerwał Clarisse jeden z braci Hood, który wleciał jak strzała do pomieszczenia.
- Mamy problem, bardzo duży problem - tylko tyle był w stanie wyrzucić z siebie. Złapał się za kolana i zaczął sapać. 
- Wysłów się wreszcie! - warknęła córka Aresa.
- Zbliża się do nas jakaś armia, z sierpem na flagach - gdy tylko to przekazał, od razu wybiegł, alby zwołać obozowiczów.
     Nie dobrze. Wręcz fatalnie.
- Zaczęło się - wyszeptała Nicole, która została na naradzie. - Zaczęli wcześniej. Dużo wcześniej.
- Idę zebrać ludzi, ruszać się matoły!- Clarisse przejęła kontrolę.
     Wybiegłam pod bramę obozu, aby zobaczyć, kto stoi na czele. 
     Jack. 
     Uśmiechnął się w ten swój zadziorny sposób na mój widok. Zauważył to także Percy, który stanął obok mnie. Zacisnął pięści i aż poczerwieniał ze złości. 
- Czas minął - krzyknął Jack zatrzymując się ze sto metrów od bramy.


***
Dramatyczne zakończenie xddd 
Spięłam się i rozdział jest długi ^^
Ej Nessi - czekam na śmierć Nicole, która do mnie jeszcze nie doszła :D
Musiałam sięgnąć aż do 12 rozdziału, aby odkopać tę przepowiednie xd
Buziaczki ;*
Meggi

sobota, 28 lutego 2015

Liebster Blog Award ^^

Hej :)
Nie, to jeszcze nie rozdział xd
Otóż oymałam miłą niespodzankę od Cleo M. Cullen  w postaci nominacji do LBA i serdecznie za to dziękuję :)
P.S. Bardzo mądre pytania :D

1.Która pora doby jest dla Ciebie najlepsza, jeśli chodzi o myślenie nad opowiadaniem?

Zawsze dużo myślę przed pójściem spać i wtedy do głowy wpadają mi najlepsze pomysły :D Ale właściwie mega dużo ciekawych rzeczy wymyśliłam wygłupiając się na przerwach. Tak m.in. powstał ten blog ;x Ktoś rzuci jakiś pomysł, a ja podłapuję temat xdd

2. Czy kiedykolwiek dotknął Cię taki pisarski dołek, że co najmniej przez tydzień nie napisałaś/eś ani jednego nowego słowa?

Owszem.. chociaż to nie do końca dołek... Bardziej moje lenistwo ;D I osłabiona wena xd Ale mam czasem blokadę twórczą, gdy mam napisać do szkoły rozprawkę. Nienawidzę rozprawek -,- Ograniczają mnie. Pani mnie zawsze na nich jedzie, bo mój styl jest za bardzo poetycki ;c Więc jak tylko słyszę, że mam napisać rozprawkę moja wena ucieka na Księżyc xdd

3. Wyczekujesz wakacji z utęsknieniem czy może nawet o nich jeszcze nie myślisz?

Oczekuję <3 Jadę w tym roku do Bułgarii (w sumie to znowu). Uwielbiam Bułgarię xd No a poza tym to dowiem się, czy dostałam się do wymarzonego liceum :) Jak nie to się pochlastam xddd 

4. Gdybyś miał/a możliwość spędzenia jednego dnia z fikcyjnym bohaterem, kto by nim był?

I tu mam problem ;x Od razu pomyślałam o Sherlocku xdd To przez Benedicta Cumberbatch xddd Ale jego bym nie wybrała :D Najprawdopodobniej byłby to Percy Jackson :* Ale zastanawiam się nad Aaronem Warnerem, który jest mega piękny *.* Nie, jednak byłby to Percy ;D

5. Ile książek planujesz kupić w tym roku?

Właściwie to 9 :D Chcę kupić całą serię "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" i HO bez "Krwii Olimpu", gdyż jestem mądra i kupiłam tylko ostatnią książkę ;> Ale narazie nie mam kasy, bo rodzice żałują mi kieszonkowego ;D 

6. Czy byłaś/eś w tym roku w kinie? Jeśli tak, to na czym?

Byłam na Exodus: Bogowie i Królowie :D Tylko dla Christiana Bale'a xd Chciałam iść na Grę Tajemnic (wcale nie dla Benedicta Cumberbatch, którego uwielbiam <3), ale jak miałam czas to przestali grać -,-

7. Zima powoli zmierza do kalendarzowego końca, cieszysz się?

Bardzo się cieszę :) Nie będzie mi pizgać na przystanku xd

8. Gdybyś spotkał/a Cleo w pracy, wzięłabyś od niej ulotkę?

Na pewno. Biorę ulotki od wszysztkich :D

9. Oglądasz aktualnie jakiś serial, który zawładnął Twoim sercem i mózgiem?

Tak :D Pretty Little Liars <3 Genialny serial :) No i jeszcze oglądam Sherlocka, ale narazie kręcą 4 sezon, więc jest przerwa ;c  No i jeszcze zaczęłam oglądać Przygody Merlina. Boszzz Arthur jest taki piękny ^^

10. Często poszukujesz materiałów do swojego opowiadania w bibliotece czy sam/a tłumaczysz wszelkie szczegóły?

Nie zdażyło mi się szukać czegoś do opowiadania w bibliotece xd Pewne informacje o bohaterach owszem, ale w internecie. A tak to radzę sobie sama :D

11. Masz w tym roku datę, na którą czekasz z niecierpliwością?

Mam kilka :D Moje urodziny, bal gimnazjalny, wakacje i jak raz 1 września :D 

***
Okey to tyle :D
Teraz moje pytania:
1. Gdybyś mogła ożywić jednego fikcyjnego bohatera, kogo byś wybrała?
2. Jak radzisz sobie ze stresem?
3. Masz jakieś motto/ulubiny cytat?
4. Wyobraź sobie, ze wygrywasz milion. Na co wydasz te pieniądze?
5. Jak określiłabyś swój styl?
6. Interesujesz się polityką?
7. Czy wiesz kto to jest Stig? 
8. Byłaś kiedykolwiek za granicą? Jeśli tak to gdzie?
9. Masz jakieś plany na wakacje?
10. Jak wygląda twój pokój?
11. Co najbardziej cię interesuje?

A oto lista nominowanych:
Nessi

Ogłaszam życzliwie, iż prawdopodobnie rozdział pojawi się jutro. Prawdopodobnie, gdyż Cleo mnie zainspirowała i zamierzam napisać bardzo długi i najlepszy w moim życiu rozdział xdd A to może potrwać, wiec jeśli nie jutro to w poniedziałek :D
Buziaczki ;*
Meggi

niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 32

Uwaga! Osoba, która posiada wenę Suzanne, Vittori i moją proszona jest o natychmiastowe zgłoszenie się do nas, gdyż bardzo zależy nam na jej odnalezieniu!
Uczciwego znalazcę czeka nagroda  :D

Oczami Nico

     Przenieśliśmy się do Obozu. Już nie mogłem się doczekać, aż ludzie dowiedzą się o Chloe. Może najpierw zbiczują ją na środku za pomoc w naszej zagładzie, a później przeproszą i będą chcieli informacji. Albo nie przeproszą. Różnie bywa.
- Jesteśmy - powiedziałem, gdy przekroczyliśmy bramę. - Gotowa?
- Chyba nigdy nie będę na to gotowa - rozumiałem.
     Od razu pomaszerowaliśmy do Wielkiego Domu, starając się unikać jakiegokolwiek kontaktu z obozowiczami. Przywitał nas Pan D., chociaż nie, przywitaniem nie można było tego nazwać... Inaczej. W pokoju był Pan D. Zajmował się oglądaniem zakurzonych butelek z winem.
- O Nico, wróciłeś - w żaden sposób nie było to radosne. Widocznie coś martwiło centaura.
- Witaj Chejronie. Przyprowadziłem heroskę - zdobyłem się na uśmiech, który prawdopodobnie nie wyglądał zbyt zachęcająco na mojej bladej twarzy.
     Centaur zaczął przyglądać się mojej siostrze z dość dużym zaciekawieniem. Może już zdążył zauważyć, że jest do mnie podobna.
- Kto jest twoim boskim rodzicem? - Zapytał.
- Miło mi, Chloe - powiedziała sarkastycznie. Cóż, chyba zapomniałem powiedzieć jak ma na imię...
- A tak, wybacz Chloe - uśmiechnął się - Więc..?
- Hades - odpowiedziała spokojnie.
- Potwierdzam. Sam Pan Podziemii kazał mi ją znaleźć - nie chciałem, aby dziewczyna wyjawiła zbyt wiele informacji samemu Chejronowi. - Potrzebuję zwołać naradę. I to szybko.
- A jaki jest dokładny powód twojego pośpiechu? - Widać było, że nie chce żadnego spotkania.
- Hmm... wojna, duża armia, śmiercionośna broń i zagrożenie atakiem. Takie tam - wzruszyłem ramionami.
     Westchnął.
     Westchnął. Znowu.
- Za dziesięć minut będą tu wszyscy grupowi.
     Musiałem spytać. Nawet nie wiem, czemu mnie to interesowało, ale musiałem.
- Chejronie, czy coś się stało?
- Annabeth...
     I tyle wystarczyło, żebym wybiegł z Wielkiego Domu.

Oczami Thalii

- Czy ma naprawdę musimy tu być? Nie lubię Obozu. - Zapytała Ashley.
- Obóz nas też nie lubi.. właściwie to was - nie miałam ochoty na jakieś marudzenie.
     Weszłyśmy kulturalnie bramą, nie robiąc przy tym żadnych zniszczeń.
- No proszę, nagle wszyscy się zjawiają. Niektórzy zupełnie niepotrzebnie - szyderczy śmiech Clarisse działa na mnie w zaskakujący sposób. Mam ochotę zabijać króliczki, słodkie króliczki.
- Witaj Clarisse - obróciłam się w jej stronę.
- Grace. Ty też na "zlot" grupowych? Las jest w drugą stronę, tam lubią zdrajców - przewróciłam oczami.
     Dobrze, że w pobliżu nie ma króliczków.
     Cudownie. Chejron robi naradę. Nie pozostaje nic innego, jak pójść tam i przedstawić plany Jack'a.
- Zostańcie tu i postarajcie się nie uszkodzić mężczyzn... i chłopaków - taaa. O tym mogę tylko pomarzyć.
    Nie dużo myśląc wparowałam do Wielkiego Domu. Nikogo jeszcze nie było. Prawie...
- Co ty tu robisz? - wrzasnęłam na widok Chloe. Ona była nie mniej zaskoczona widząc mnie.
- Nico mnie tu przyprowadził. A ty nie miałaś przypadkiem innych planów na dzisiejsze popołudnie? - A to pyskata dziewczyna.
- Dać ci chusteczkę? - zapytałam z uśmiechem.
- Po co?
- Bo jesteś jeszcze smarkata. (ba dummm. tssss ~ od autora xd) Lepiej powiedz, jak Nico cię znalazł - w sumie to cieszę się, że ona tu jest, bo nie muszę tracić czasu, aby ją znaleźć. Ale lepiej niech nie mówi za dużo.
- Hades mu powiedział - chyba się obraziła. I dobrze.
- Thalia? - do pomieszczenia wszedł Chejron.
- Witaj. Przychodzę z ważnymi informacjami - popatrzył na mnie podejrzliwie. Ale nie odpowiedział. Gestem wskazał, abym usiadła.
     Posłusznie usiadłam.
     Wtedy wszedł Percy w towarzystwie Nicole. A to akurat dziwne, bo ona nie jest grupową.
     Mało szału nie dostałam widząc ją tutaj.
- Ty! - wyrwało mi się.
    Spojrzała na mnie przerażona.
- Tahlia? O co chodzi? - Odezwał się Percy.
- Nicole. - Podeszłam do niej - Wiem wszystko.

Oczami Annabeth

- Will, uspokój się. Nic mi nie będzie. Ty też już powinieneś iść - uśmiechnęłam się, aby dał mi wreszcie spokój. Jest bardzo nadopiekuńczy. - Tylko pamiętaj nikomu ani słowa, bo cię zabiję - poklepałam go po ramieniu - I to nie jest żart.
- Ach, te wahania nastroju - westchnął. - Przysięgam na Styks, że ode mnie nikt się o tym nie dowie.
     Dopiero te słowa mnie uspokoiły.
- Nikt się nie dowie o czym? - wpadł Nico. Zatkało mnie.
- Tajemnica lekarska - odpowiedział Solace.
    Nico podszedł do mnie powoli, a Will w tym czasie udał się na naradę.
- Słyszałem, że coś się stało. Ale nikt dokładnie nie wiedział co.
- Przemęczenie. - skłamałam.
- Wiem, że się pokłóciliście. - zaczął -  Ale mogę cię pocieszyć.
- Serio? - złapałam go za rękę.
- Wiem jak zabić Jack'a. Chyba nie ma nic fajniejszego, prawda? - zaśmiał się.
     Aż mnie nosiło, żeby powiedzieć Nico. On umie słuchać. On by mnie nie osądził.
- Annabeth? - popatrzył mi w oczy. - Stało się coś jeszcze?
- Właściwie to tak.... Zaraz spóźnimy się na naradę - pociągnęłam go w stronę drzwi.
     Nie mogłam powiedzieć, że jestem w ciąży. Nie mogłam powiedzieć, że Nicole jest zła, ale właściwie to dobra. Nie mogłam powiedzieć, że dostałam propozycję od Jack'a.


***
Okey. Tak mnie wzięło xd
Długość chyba nie najgorsza :D
Pozdrawiam wszystkich ludzi bez weny ^^
Buziaczki ;*
Meggi

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 31

Pozdrowienia dla Radosnej Oli za "przypominanie" mi o rozdziale xddd
I zapraszam na cudowne blogi:
Suzanne: Klik
Vittorii: Klik
Astorii: Klik


Oczami Annabeth

     Powoli otworzyłam oczy. Nade mną stał zatroskany Chejron. Uwierzcie mi - widok centaura zaraz po obudzeniu nie jest czymś pożądanym. Rozjerzałam się po pomieszczeniu. Tak jak przypuszczałam, znalazłam się w obozowym szpitalu.
- Will, budzi się.
     Podszedł do mnie uśmiechnięty, blondwłosy chłopak o przerażająco niebieskich oczach. Chwilę zajęło mi, żeby rozpoznać w nim Willa.
- Cześć - powiedział wesoło. - I jak się czujesz?
- Właściwie... to nie wiem. - Chłopak zapisał coś w swoim notesie. - Ktoś mi powie, co się stało?
     Dopiero, gdy Solace spojrzał na lewo zauważyłam pozostałych. Na krześle, obok mojego łóżka, siedziała Spencer. Za nią stała Nicole. Po cholerę ona tu przyszła?!
     Wymienili spojrzenia, a ja miałam ochotę "kogoś" zabić. Syn Apolla potarł dłonią czoło, zastanowił się i zaczął.
- Zemdlałaś. Wynik stresu... - mówił niepewnie.
     Will zawsze mówi prawdę, a teraz mam wrażenie, że czegoś nie chce mi powiedzieć.
- Will. Co się stało? - zapytałam dobitnie.
     Westchnął.
- Musimy porozmawiać, więc prosiłbym, żeby reszta opuściła szpital - Chejron rzucił chłopakowi gniewne spojrzenie, ale posłusznie opuścił salę. Pozostali również.
- A więc.. - ponaglałam.
- Nie za bardzo wiem, jak ci to powiedzieć. W tych okolicznościach...- zaciął się patrząc na mnie smutno.
- Co masz na myśli? - Zdziwiłam się.
- Cały Obóz już wie o waszym rozstaniu. Percy tu przyszedł, ale z pewnych względów poprosiłem, żeby wyszedł - wziął głęboki oddech.- Może nie jestem najlepszym lekarzem i nie znam się na wszystkim, ale to było wręcz oczywiste.
- Możesz to wreszcie z siebie wyrzucić?! - krzyknęłam.
- Annabeth Chase. Jesteś w ciąży - jego uśmiech wyraźnie próbował dodać mi otuchy.
 

Oczami Jack'a

- Jesteś beznadziejny, jak mało kto - odezwał się John.
- Ty i twoja braterska miłość - powiedziałem najbardziej sarkastycznym tonem, na jaki było mnie w tym momencie stać.
     Odkąd rozeszła się wieść o ucieczce Thalii, wszyscy postawieni są na równe nogi. Ona będzie chciała pomóc tamtym. A wie o wiele za dużo. Wie, jak nam przeszkodzić.
- O czym myślałeś, gdy kazałeś ją tam zamknąć? - Bogowie, on znowu zaczyna...
- Właściwie myślałem o tym, że poniekąd wspólne DNA może doprowadzić go porozumienia. Ale na naszym przykładzie powinienem wpaść na to, że to jednak głupi pomysł - uśmiechnąłem się. - Czy ta odpowiedź cię satysfakcjonuje?
     Czułem jak wzrok Johna robi dziurę w moim mózgu.
- Świetnie. No to zbieraj swoje leniwe wojsko i choć raz zrób to, co do ciebie mówię.
     Musiałem się zastanowić. Podstawowym zadaniem było zabicie trójki .... dwójki herosów. Ale jeśli Thalia jest na wolności, pierwszym co zrobi będzie ostrzeżenie reszty, a dopiero później odnalezienie Chloe.
- Weź swoich ludzi i idź znaleźć córkę Hadesa. Natychmiast - powiedziałem ostro.
- A ty co zrobisz?
- Zaatakuję Obóz Herosów tak szybko, że nawet nie zauważą swojej śmierci.


Oczami Nicole

- Hej. Możemy porozmawiać? - Podszedł do mnie Percy.
     Moje serce zaraz wyskoczy mi przez gardło.
     Przecież ja wcale nie umiem kłamać nie umiem nie umiem
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
- Wiem, że na pewno już słyszałaś. I chciałem cię przeprosić.
     Właściwie to nie mam pojęcia, o czym on do mnie mówi.
- Spoko - może jeśli będę przytakiwać to sobie pójdzie.
Wołam cię, ogłuchłaś?! 
- Ale naprawdę mi przykro. Tłumaczyłem Ann, że to nie twoja wina i że nie masz z tym nic wspólnego. Chcę, żebyś wiedziała, że ja cię nie podejrzewam - mówił spokojnie.
     Chyba zaraz oszaleję. To przeze mnie się pokłócili? Annabeth już wie.
      Mój mózg przetworzył wszystkie informacje, a ja postanowiłam działać.
- Nie ma sprawy. Wystarczy, że ty mi ufasz. Słowo harcerza, że nic nie ukradłam - zaśmiałam się nerwowo.
Rusz się niewdzięczna dziewucho!
-Przepraszam, spieszę się - obróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w stronę polany. Nie mogłabym dłużej patrzeć Percy'emu w oczy.
     Wychodzi na to, że jestem kłamczuchą, złodziejką i rozwalaczką związków.
      Nicole, staczasz się.

***
Taki o rozdział xd
Zakładam, że krótki ;__;
Will <3
Okey, Nie mam ostatnio weny na podpisy xddd
xoxo ;*
Meggi

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 30

Oczami Thalii

     Miałam już serdecznie dosyć siedzenia w tym beznadziejnym, szarym, przytłaczającym i ciemnym pomieszczeniu. Co chwilę nachodziła mnie ochota, aby wyrwać te cholerne, żelazne drzwi i dać w pysk Jack'owi. A później jego egoistycznemu i egocentrycznemu bratu.
     Tak. To zdecydowanie umiliłoby mi dzień.
     Ciągłe oczekiwanie przestało mnie już ekscytować. "Przyjdziemy po ciebie", "Zawsze będziemy wierne naszej przywódczyni"... Bla, bla, bla.
     A mi trochę się spieszy. Mam wiele rzeczy do załatwienia. Po pierwsze muszę komuś policzyć zęby. A po drugie muszę naprawić wszystko, co w tak krótkim czasie udało mi się zepsuć.
Muszę zadbać, aby Chloe była bezpieczna.

*

     Z moich fantazji o zabijaniu wyrwało mnie głośne kopnięcie w drzwi. Szybko wstałam z zimnej podłogi, ustawiając się w pozycji bojowej. Mimo, iż nie posiadałam żadnej broni,byłam pewna siebie.. i  liczyłam na swoje umiejętności walki wręcz. Oślepiło mnie jasne światło dobiegające z miejsca, gdzie chwilę wcześniej stały sporych rozmiarów drzwi.
     Teraz byłam pewna, kto zaszczycił mnie swoją obecnością.
- Wybacz spóźnienie. Wcale nie tak łatwo jest się tu dostać - powiedziała Ashley, moja zastępczyni.
- Lepiej późno niż wcale. Zbierajmy się - odpowiedziałam, chwytając swoje uzbrojenie, za którym tak bardzo tęskniłam.
     Wreszcie czułam, że mam wszystko pod kontrolą. Mam Łowczynie, broń i bardzo wyrazisty cel.
Znajdź i zabij.


Oczami Annabeth

- Ty chyba oszalałaś! - Percy krzyknął w moją stronę. - Doskonale wiem, że jej nie lubisz, ale przestań ją o wszystko obwiniać!
- Nie o wszystko. Tylko o bycie złodziejką... w słusznym celu - odpowiedziałam spokojnie. I to chyba jeszcze bardziej zdenerwowało Glonomóżdżka.
- Jak możesz z takim spokojem obwiniać o kradzież niewinną osobę?! - Starał się opanować, ale mu nie wychodziło. Nie rozumiałam, dlaczego aż tak bardzo go to dotknęło. Nie miał stuprocentowej pewności, że to nie Nicole go okradła. I chyba nie rozmiał, że zrobiła to by pomóc bratu, jak sądze.
- Czy ja cię kiedyś okłamałam? - zapytałam drżącym głosem.
- Pewnie z milion razy, ale jeszcze o tym nie wiem - powiedział i dopiero po chwili dotarły do niego te słowa. A ja nagle straciłam nad sobą panowanie. Łzy ciekły mi z oczu, nie mogłam ich zatrzymać. Chciałam krzyczeć, ale głos ugrzązł mi w gardle.
- Annabeth, przepraszam. Troche mnie poniosło... - spojrzał na mnie z poczuciem winy w tych swoich pięknych, morskich oczach. - Nicole też pewnie by się tak poczuła, gdybyś oskarżyła ją o kradzież.
- To może ona powinna być twoją dziewczyną, skoro uważasz, że jest taka doskonała! - wrzasnęłam najgłośniej jak tylko mogłam.
- Może powinna. - Odparł cały czerwony ze złości.Woda w łazience właśnie zaczęła kapać.
- A więc świetnie. Idź do niej. Ze mną nie masz już o czym rozmawiać -wyszłam trzaskając drzwiami.
    Szłam przed siebie, ocierając słone łzy, które zmoczyły mi całą twarz. Właściwie to nie za bardzo rozumiałam sens naszej kłótni. Bo w sumie była bez sensu. Jednak Percy powinien mi uwierzyć, on sam miewał różne sny, które okazywały się być prawdziwe
-O Zeusie Gromowładny, Annabeth! Co ci się stało - podbiegła do mnie Spencer.
- Ja... właśnie... - nie zdążyłam dokończyć, gdyż cały świat stał się nagle jedną wielką, czarną plamą, a ja wylądowałam prosto na niej. Powinnam dziękować za nadzwyczajny refleks Spencer.


Oczami Nico

- Ty znasz Jack'a? Niby skąd? - zapytałem.
- Odwiedził mnie niedawno. Z taką dziewczyną w czarnych włosach. Powidzieli, że muszę im coś dać - odpowiadała "na luzie". Jakby nie pierwszy raz ktoś zadawał jej dużo pytań.
- Zrobiłaś to, co chcieli? - Niech powie,że nie. No błagam, niech ona to powie.
- Jasne. Zapłacili.
     I w tym momencie zwątpiłem w nasze jakiekolwiek pokrewieństwo. Westchnąłem.
- A co dokładnie zrobiłaś?
- Wyniosłam kilkanaście pudeł z jakiegoś dziwnego pomieszczenia. Podobno w środku była broń. Super, co nie! Nie wiem, czemu sami tego nie zrobili. - wzruszyła ramionami. Wybałuszyłem oczy. Zastanawiałem się, czy ona tak na serio.
- Czy ty jesteś świdoma tego, co zrobiłaś? - krzyknąłem. Nie mogłem opanować negatywnych emocji.
- Podobno pomogłam wygrać wojnę w słusznej sprawie - uśmiechnęła się dumna z siebie.
- No, pomogłaś. Nie da się ukryć. Ale nie tej stronie, co trzeba. - odparłem pocierając dłonią czoło. Chloe chyba właśnie zaczęła rozumieć powagę sytuacji. Jej powieka zaczęła drgać.
- Czy... czy ktoś może przez to zginąć? - zapytała zachrypniętym głosem.
- Miliony. Lekko licząc. - Zaczęła oddychać bardzo szybko. Oparła się o pobliski murek i próbowała zatrzymać drgającą powiekę.
- Pomożesz mi to odkręcić? Ja muszę coś z tym zrobić! - wrzasnęła.
- Po to tu jestem, siostro.


***
Ba dumm :D Wyrobiłam się xd
Korki z matmy zepsuły mi wenę na napisanie tego w południe ;c
Okey. Nie będę się rozpisywać ^^
Buziaczki ;*
Meggi